Hej :)
Jak obiecałam znowu coś piszę :) opowiem Wam jak przeżyłam jeden z moich upadków.... :)
No to tak:
Moi rodzice z bratem przyjechali na konie żeby zobaczyć jak jeżdżę no i było dosyć OK..... ale potem jechałam kłusem i koń (Kasztanka) jakoś dziwnie ściągała głową.... nigdy tak nie robiła...... (a jeszcze tam był straszny hałas bo piłowali deski, sprzątali w stajni, itd., itp.) a ja miałam wtedy jakieś 8 lat :) i nie radziłam sobie tak dobrze z koniem :)..... jechałam i nagle Kasztanka pociągnęła z całej siły głową (ja zrobiłam fikołka w powietrzu no i "gleba" na ziemię :)
heh jutro będę o 9:00. pa pa
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz